MyHarp

➔ MyHarpowy Blog-wpis pierwszy i nie ostatni!

Marta Mogielnicka
Marta Mogielnicka
➔ MyHarpowy Blog-wpis pierwszy i nie ostatni!

Witajcie!

Nadszedł moment, aby zacząć pisać harfowy blog, w którym będziemy snuć różne historie z harfowego świata, odpowiadać na nurtujące Was pytania i dzielić się swoim muzyczno-technicznym doświadczeniem. Chcemy by było to miejsce wypełnione zarówno wspomnieniami jak i harfowymi nowościami. Postaramy się, żeby pojawiające się tu treści nie pozostawiły Was z poczuciem zmarnowanego czasu. No i żeby nowe teksty pojawiały się w miarę regularnie.

Jako, że dopiero zaczynamy przygodę ze słowem pisanym, to chyba powinniśmy najpierw się przedstawić. Skąd się wzięło MyHarp i dlaczego w ogóle taki sklep w Polsce?

Odpowiedzi można szukać już w latach 90tych, czyli dawno temu. Kto w tamtych lub wcześniejszych latach próbował kupić strunę do harfy ten wie, jakie to było skomplikowane. A kto nie wie, temu zaraz opowiemy.

Niegdyś struny pękały tak jak dziś – często, niezapowiedzianie i zawsze w niewłaściwym momencie. W zasadzie każdy grający miał chociaż jeden zapasowy komplet na takie awaryjne sytuacje, ponieważ w Polsce strun nie dało się kupić. Nie było żadnego miejsca, z którego na szybko przed koncertem lub egzaminem można było sprowadzić to czego brakuje.

Większość osób sprowadzała struny Bow Brand bezpośrednio od producenta, co wiązało się z dość wysokimi kosztami przesyłki i wydłużonym czasem oczekiwania na paczkę. Nie wspominając o tym, że samo złożenie zamówienia stanowiło wyzwanie. Uprzejmie przypominamy, że w tamtych zamierzchłych czasach nie wysyłało się maili, a najszybszą formą przesyłania wiadomości był faks. Jeśli już więc harfista napisał po angielsku zamówienie, to musiał udać się na pocztę, by taki faks wysłać. No chyba, że był szczęściarzem i miał taką możliwość w domu.

Firma Bow Brand jak najbardziej te faksy z Polski odbierała i zamówienia realizowała, ale to wszystko trwało dość długo. Sama płatność za zamówienie też nie była taka prosta jak teraz i wymagała osobistej wizyty w banku, by taki przelew zagraniczny wykonać.

Z zakupem strun z Francji było podobnie, tyle że zamówienie musiało być złożone w języku francuskim, a płatność musiała następować czekiem bankierskim. Brzmi to wszystko dość problematycznie a pisząc to odnoszę wrażenie, że świat naprawdę poszedł bardzo do przodu w ciągu tych ostatnich kilkudziesięciu lat.

I choć te historie z zakupami nie zajmowały mnie bezpośrednio, bo w tamtych czasach nie miałam ani konta w banku ani umiejętności językowych, to doskonale pamiętam, ile energii kosztowało to moją mamę i ile osób było w to zaangażowanych (zamówienia nieraz pisali zaprzyjaźnieni angliści czy romaniści).

I to wszystko stało się przyczynkiem do zaistnienia MyHarp.

Już w latach dwutysięcznych zaczęła we mnie kiełkować myśl, że fajnie by było, gdyby akcesoria harfowe były dostępne w Polsce. Bo dlaczego w każdym mieście jest sklep, w którym można kupić kalafonię czy struny do gitary, a nigdzie nie ma harfowych? Ale ta myśl jeszcze nie mówiła, że to ja mam otworzyć sklep dla harfistów. Szczególnie, że moi rodzice od zawsze prowadzili swoją firmę. Widząc jak wygląda prowadzenie własnego biznesu wiedziałam, że z pewnością chcę pracować na etacie lub być freelancerką. Byle tylko nie mieć własnej firmy. Ale czasem los ma inny plan niż my..

Mijały lata, wszystko było bardziej dostępne i bezproblemowe, ale dalej nie dla wszystkich. Gdy rozpoczęłam pracę w szkole muzycznej okazało się, że dla rodziców dzieci wciąż problemem jest zakup odpowiedniej struny. Więc i tak kończyło się to tym, że musiałam pomóc. I wiem od innych nauczycieli, że wszędzie wyglądało to tak samo. W tym czasie można już było wypożyczyć harfy Camac bezpośrednio z Francji, i to nauczyciel był odpowiedzialny za terminowość płatności swoich uczniów i ich dbałość o instrumenty. Nie każdy ucząc chciał brać na siebie taką odpowiedzialność.

Więc myśl by zrobić coś harfowego – sklep wraz z wypożyczalnią – była coraz silniejsza.

W 2015 roku (na szczęście dla Was) pojawił się Mateusz mówiąc: zróbmy to. I powstał MyHarp – najpierw jako sklep online, od niedawna też sklep stacjonarny. A od zawsze jako miejsce, do którego możecie i kierujecie pytania harfowe: jaką wybrać harfę, którą strunę kupić, co zrobić jeśli.. I to nas bardzo cieszy. Bo naszym celem było ułatwienie drogi harfowej kolejnym pokoleniom harfistów i ich rodziców, zwiększenie dostępności do instrumentów i akcesoriów. A co za tym idzie: spopularyzowanie harfy. I to się dzieje na naszych oczach. Edukację harfową rozpoczyna coraz więcej dzieci, a szkoły nawet w małych miejscowościach otwierając klasy, także mogą wypożyczać u nas harfy haczykowe.

A my cały czas się rozwijamy i uczymy, mając nadzieję służyć Wam pomocą przez kolejne lata.

Póki co życzymy Wam miłego czytania dalszych wpisów i mamy nadzieję, że zawarte tu treści będą dla Was interesujące.

Korzystając z tej witryny, zgadzasz się na korzystanie z plików cookie. Możesz zmienić ustawienia dotyczące plików cookie w dowolnym momencie, a także dowiedzieć się więcej na ich temat